I Ogólnopolska Konferencja Środowisk Mikroszkół i Edukacji Domowej
Na początek warto zadać sobie kilka pytań.
Jaką ocenę wystawiliście swojemu dziecku, gdy uczyło się chodzić? Czy mogło tę ocenę poprawić? A gdy zaczynało mówić, również je ocenialiście? Na jaką cyferkę? Czy przez pierwsze lata swojego życia, kiedy nie otrzymywało żadnych stopni, nie nauczyło się zupełnie niczego?
A teraz spójrzmy na nas, dorosłych. Czy uczycie się nowych rzeczy? Jeśli tak, to z jakiego powodu? Robicie to, bo macie na to ochotę, czy dla zewnętrznej gratyfikacji? Czy zgadzacie się ze starym powiedzeniem, że czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał? Ilu rzeczy dowiedzieliście się i nauczyliście już jako dorośli, bez żadnego systemu oceniania, tylko dlatego, że jakiś temat po prostu Was zainteresował?
Kwestię motywacji trafnie rozkłada na czynniki pierwsze Daniel H. Pink w książce „Drive. Kompletnie nowe spojrzenie na motywację”, którą bardzo polecam. Autor udowadnia, że metoda kija i marchewki, czyli tradycyjny system kar i nagród, na dłuższą metę nie działa. Co więcej, potrafi skutecznie zabić kreatywność oraz naturalne zaangażowanie. Wystąpienia Daniela Pinka na ten temat można posłuchać w jego popularnej prelekcji w ramach konferencji TED, gdzie opowiada o mechanizmach motywacji na przykładzie świata biznesu.
Dzieci dowiadują się, czym jest ocena, zazwyczaj w pierwszej klasie, mając siedem lat. Wcześniej uczyły się, ponieważ same tego chciały, a zdobywanie nowych umiejętności sprawiało im czystą przyjemność. Wszystko działo się bez przymusu, rywalizacji i presji. Zanim poszły do szkoły, opanowały najważniejsze i najtrudniejsze umiejętności w swoim życiu: chodzenie, mówienie, posługiwanie się sztućcami czy samodzielne ubieranie.
W tradycyjnej szkole ten wektor często się odwraca. Dzieci zaczynają uczyć się po to, żeby dostać dobrą ocenę, żeby uniknąć uwag rodziców, żeby zapracować na świadectwo z paskiem albo utrzymać wysoką średnią.
W tym systemie jedyną oceną, jaką uczeń otrzymuje, jest stopień z rocznego egzaminu klasyfikacyjnego. Co ważne, dziecko podchodzi do tego sprawdzianu w momencie, kiedy jest na to naprawdę gotowe. Może zdać dany przedmiot we wrześniu, w styczniu lub dopiero w czerwcu, w szkole, do której zostało formalnie zapisane. W zależności od placówki, egzaminy odbywają się stacjonarnie lub online.
Komuś, kto całe życie spędził w klasycznym systemie klasowo-lekcyjnym, trudno wyobrazić sobie, że edukacja może wyglądać inaczej. A jednak nauka bez ciągłego oceniania, oparta na zabawie i codziennych doświadczeniach, jest możliwa. Pokazuje ona, jak niesamowicie dużo można przyswoić, kiedy procesowi towarzyszą autentyczne emocje, ciekawość, zaangażowanie oraz wykorzystanie wszystkich zmysłów.